Stolica kolarstwa górskiego: jak Rotorua to zrobiła
Nie przyjechałem do Rotorua dla drzew. Przyjechałem dla błotnych sadzawek i gejzerów, a kolarstwo górskie dodałem do planu niemal jako dopisek, bo trzy różne osoby powiedziały mi, że Redwoods są warte porannej wycieczki. Po drugim okrążeniu zrozumiałem, dlaczego tak nalegały, a przy trzecim pytałem faceta wynajmującego mi rower, jak las posadzony na drewno skończył jako gospodarz mistrzostw świata.
Krótka odpowiedź, którą podał mi, regulując wysokość siodełka, brzmi: nikt tego nie zaplanował. Stało się to dlatego, że garstka ludzi wciąż przychodziła z łopatami.
Eksperyment leśny, nie park
Same sekwoje to pierwsza niespodzianka. Nie są rodzime — Las Whakarewarewa to stanowisko kalifornijskich sekwoi wybrzeżowych, Sequoia sempervirens, posadzone w 1901 roku w ramach wczesnodwudziestowiecznego eksperymentu leśnego. Kolonialni leśnicy Nowej Zelandii testowali, czy szybko rosnące zagraniczne gatunki mogą prześcignąć rodzime drewno w cyklu wyrębu, a wulkaniczna gleba wokół Rotorua, ciepła i dobrze przepuszczalna dzięki geotermalnemu podłożu, okazała się wyjątkowo sprzyjać sekwojom. Przez większość kolejnego stulecia była to działająca plantacja, a nie atrakcja turystyczna. Ludzie przejeżdżali obok w drodze gdzie indziej.
To, co odmieniło los lasu, nie było polityką turystyczną ani grantem samorządowym. Była to grupa lokalnych rowerzystów pod koniec lat 80. i na początku lat 90., którzy zaczęli wycinać wąskie linie przez podszyt między pniami, bo płaski, miękki i dobrze zdrenowany las okazał się wyjątkowo dobrym terenem do jazdy, a nikt im tego nie zabraniał. To był Rotorua Mountain Bike Club i przez długi czas było to dokładnie to: klub, który robił to sam, w swoim wolnym czasie.
Zbudowane przez wolontariuszy, szlak po szlaku
Chcę być szczery co do tego, jak to naprawdę wyglądało, bo słowo „oddolne” to za mało. Nie było planu generalnego narzuconego przez organizację turystyczną. Nie było firmy budowlanej. Byli ludzie z ręcznymi narzędziami, weekendami i zdaniem na temat tego, dokąd powinien prowadzić szlak, kopiący zakręty i budujący linię za linią przez działający las, który technicznie należał do Korony, a później do lokalnego iwi i firmy leśnej na zasadach dzierżawy. Rowerzyści znajdowali naturalną cechę terenu — grzbiet, zjazd, odcinek luźnej gleby — i budowali w jej stronę. Gdy jeden szlak robił się zatłoczony, ktoś budował alternatywę. Gdy odcinek został zmyty, ktoś go odbudowywał, zwykle lepiej niż wcześniej.
Pomogła sama geografia lasu. Sekwoje nie potrzebują dużo światła przy ziemi, więc dno plantacji pozostało stosunkowo wolne od gęstego rodzimego podszytu, który gdzie indziej w Nowej Zelandii czyni las niemal nieprzejezdnym. Dodaj do tego wulkaniczną glebę, która szybko odprowadza deszcz zamiast zamieniać się w bagno, a otrzymasz warunki niemal idealne do budowy i utrzymania singletracków bez ciężkiego sprzętu. Ta kombinacja — niezwykle nadający się do jazdy dno lasu plus społeczność wystarczająco uparta, by dalej kopać — to w zasadzie cała historia.
Do lat 2000. sieć była już na tyle gęsta, a jakość szlaków na tyle wysoka, że przestała być lokalnym sekretem. Zagraniczni rowerzyści przejeżdżający przez Nową Zelandię zaczęli robić objazd specjalnie do Redwoods. Ostatecznie las gościł rundy Pucharu Świata UCI w kolarstwie górskim — elitarne międzynarodowe wyścigi rozgrywane na szlakach zbudowanych przez ten sam wolontariacki klub, po których zwykli goście jeżdżą każdego dnia tygodnia. Rozpytywałem i nie znalazłem innej areny klasy Pucharu Świata, która działałaby w ten sposób: większość tras Pucharu Świata jest budowana specjalnie na wydarzenie i niedostępna przez resztę roku. Szlaki Redwoods są otwarte dla każdego z rowerem, przed wyścigiem i długo po nim.
Jak to naprawdę wygląda w jeździe
Nic z tej historii nie ma większego znaczenia, gdy już jesteś na rowerze, ale zmienia sposób, w jaki patrzysz na nazwy szlaków i system ocen, ustawiony jak na stoku narciarskim — od zielonego po podwójnie czarny — bo to naprawdę najjaśniejszy sposób na przekazanie tego, co powstało z dekad prowizorycznego budowania. Nie jestem agresywnym rowerzystą i przez większość poranka trzymałem się zielonych i niebieskich linii, wijąc się między pniami, które jak na standardy nowozelandzkie są naprawdę ogromne, po miękkim, ciemnym podłożu, które nigdy nie zamieniło się w breję, mimo że poprzedniej nocy padało. Jeśli chcesz więcej szczegółów o tym, które linie pasują do jakiego poziomu, nasz przewodnik po jeździe w Redwoods omawia sieć dokładnie; ja tylko relacjonuję, jak jeden niewyróżniający się rowerzysta spędził poranek.
Najbardziej uderzyła mnie cisza. Słyszysz opony innych rowerzystów na ubitej ziemi, zanim ich zobaczysz, a potem tylko wiatr wśród kilkuset pięćdziesięciometrowych drzew. To nie wygląda jak atrakcja turystyczna. Wygląda jak las, po którym po prostu zdarza się ludziom jeździć na rowerach, co jest bliskie prawdy.
Nie musisz mieć roweru, żeby coś z tego miejsca wynieść. Jest tam podniesiona kładka nad koronami drzew przez te same sekwoje, warta zrobienia osobno i opisana w naszym przewodniku po kładce nad koronami, oraz zestaw darmowych szlaków spacerowych, które dzielą powierzchnię lasu w wygodnej odległości od sieci szlaków rowerowych — zobacz nasz przewodnik po darmowych szlakach spacerowych, jeśli jazda na rowerze to nie twoja sprawa. W dniu, gdy dałem nogom odpocząć, uznałem, że las jest wart wizyty także pieszo, i szczerze mówiąc jest jedną z lepszych darmowych atrakcji w całej okolicy Rotorua.
Wolontariusze nadal to prowadzą
Wciąż wracam do myśli, że to nie jest ukończony projekt z datą przecięcia wstęgi. Rotorua Mountain Bike Club nadal buduje i utrzymuje dużą część sieci, w dużej mierze z darowizn i pracy wolontariuszy, tak samo jak na początku. Wstęp do lasu jest bezpłatny, co jest rzadkością przy czymś tak dobrym, a skrzynka na datki przy głównym parkingu trafia wprost z powrotem w pracę przy szlakach. Jeśli tu jeździsz i sprawia ci to przyjemność, uczciwą rzeczą jest coś do niej wrzucić — w bardzo dosłownym sensie jeździsz na niepłatnych weekendach innych ludzi.
Jeśli pogoda się zepsuje i chcesz zmiany z ziemi na popołudnie, w pobliżu działają kombinacje zipline i raftingu, które nieźle łączą się z podróżą skoncentrowaną na rowerze — połączony dzień zipline i raftingu z darmową sauną na koniec obejmuje dwie aktywności bez zjadania całego planu podróży, a wersja z sesją w gorącym basenie to niezły sposób na ukojenie nóg, które przez poranek trzymały kierownicę.
Dla czegoś mniej fizycznego, popołudniowa wycieczka eko-termalna obejmuje teren geotermalny bez żadnego pedałowania, a pobliska zasypana wioska Te Wairoa to dobry pomysł na pół dnia, jeśli chcesz historii, a nie kolejnej ziemi pod stopami.
Do planowania reszty wizyty, nasza szczera opinia o Rotorua i notatki o tym, czy Rotorua jest zbyt turystyczna, obejmują szerszy wyjazd, nasze przewodniki po najlepszej porze na wizytę i o zimie pomagają z terminami, a poruszanie się bez samochodu i gdzie się zatrzymać obejmują logistykę. Jeśli podróżujesz z dziećmi, nasz przewodnik Rotorua z dziećmi wskazuje, które części lasu pasują rodzinom. Bez względu na sposób zwiedzania, strona kategorii rzeczy do zrobienia dla kolarstwa górskiego to miejsce do porównania operatorów szlaków i opcji wypożyczenia przed wyjazdem.
Najczęściej zadawane pytania o historię kolarstwa górskiego w Rotorua
Czy las Redwoods jest naturalny czy sadzony?
Jest sadzony. Kalifornijskie sekwoje (Sequoia sempervirens) w Whakarewarewa zostały posadzone w 1901 roku jako leśny eksperyment sprawdzający, czy ten gatunek dobrze rośnie w nowozelandzkiej glebie. Szlaki rowerowe pojawiły się niemal wiek później.
Kto właściwie zbudował szlaki kolarstwa górskiego?
Wolontariusze z Rotorua Mountain Bike Club, w dużej mierze pracujący w swoim wolnym czasie ręcznymi narzędziami, a później przy pomocy niewielkich grantów i maszyn. Nie było jednego finansowanego planu generalnego; sieć rosła szlak po szlaku, gdy rowerzyści dostrzegali luki i je zapełniali.
Czy Rotorua naprawdę gościła zawody Pucharu Świata w kolarstwie górskim?
Tak. Sieć szlaków Redwoods gościła międzynarodowe rundy Pucharu Świata UCI w kolarstwie górskim, na trasach zbudowanych w tym samym lesie, po którym miejscowi jeżdżą co weekend. To rzadkość — większość aren Pucharu Świata jest budowana specjalnie na wydarzenie i zamknięta dla publiczności przez resztę roku.
Czy muszę być ekspertem, żeby jeździć po Redwoods?
Nie. Sieć jest oznaczona jak stok narciarski, od zielonych szlaków flow po podwójnie czarne trasy techniczne, a wiele z nich łączy się ze sobą, więc możesz ułożyć trasę na swój poziom i zjechać na łatwiejszy szlak, jeśli jakiś odcinek okaże się zbyt trudny.
Czy mogę spacerować po Redwoods, jeśli nie jeżdżę na rowerze?
Tak, i nadal warto tam pojechać. Szlaki spacerowe oraz podniesiona kładka nad koronami drzew dzielą tę samą powierzchnię lasu, z dala od szlaków rowerowych, więc same sekwoje są warte wizyty pieszo.
Czy wstęp do lasu jest bezpłatny?
Wstęp do lasu i na szlaki spacerowe jest bezpłatny. Niektóre udogodnienia, przejażdżki z przewodnikiem, wypożyczenie rowerów i kładka nad koronami drzew są płatne, a skrzynka na datki wspiera wolontariacką pracę przy budowie szlaków — nie jest to finansowane przez samorząd w sposób, jakiego można by się spodziewać.
Jaka jest najlepsza pora roku na jazdę po Redwoods?
Szlaki działają przez cały rok, bo wulkaniczna gleba szybko odprowadza wodę, więc nawet deszczowy dzień w Rotorua rzadko zamyka je na dłużej. Lato daje więcej godzin dziennego światła; zimowe popołudnia są krótsze, ale las jest wtedy spokojniejszy.
Kolarstwo górskie w lesie Redwoods na GetYourGuide
Zweryfikowane wycieczki GetYourGuide z linkami bezpośrednimi. Rezerwuj przez te linki, a my otrzymamy niewielką prowizję bez kosztów dla Ciebie.
Zdjęcia przedstawiają miejsce docelowe, a nie własne materiały operatora.

