Noc, w której wybuchła Tarawera
Kiedy jechać

Noc, w której wybuchła Tarawera

Po raz pierwszy zobaczyłem górę Tarawera z łodzi na jeziorze noszącym tę samą nazwę, w zwyczajne, szare popołudnie, i przez chwilę nie mogłem zrozumieć, na co patrzę. Ta góra nie wznosi się w jeden szczyt, jak wulkany z pocztówek. Ma długą, rozdartą bliznę biegnącą po szczycie, trzy kratery w rzędzie, jakby coś zostało rozerwane i nigdy do końca się nie zamknęło. I dokładnie tak się stało, jednej nocy w 1886 roku, i właśnie dlatego góra wygląda dziś tak, jak wygląda.

Jezioro, góra i noc, która przerysowała mapę

Przed 10 czerwca 1886 roku jezioro Tarawera było już powodem, dla którego ludzie przyjeżdżali w te strony kraju. Turyści docierali dyliżansem i kanoe specjalnie po to, by zobaczyć Różowe i Białe Tarasy, parę ogromnych krzemionkowych schodów spływających do jeziora, i warto się przy tym na chwilę zatrzymać: ten zakątek Wyspy Północnej był w latach 80. XIX wieku jednym z najsłynniejszych celów turystycznych na Ziemi, dekady przed tym, zanim powstało to, co ludzie dziś kojarzą z turystyką w Nowej Zelandii.

Tuż po północy ziemia zaczęła drżeć w sposób, jakiego mieszkańcy wcześniej nie znali. Około 1:30 w nocy góra Tarawera pękła wzdłuż rozłamu długości mniej więcej 17 km, a przez kolejne cztery godziny niebo nad dzisiejszą Rotorua wypełniło się popiołem, błotem i błyskawicami wywołanymi przez samą erupcję. Wybuchy słyszano nawet w Auckland. Popiół spadał aż na Wschodnim Wybrzeżu. Gdy przed świtem wszystko ucichło, krajobraz na południe od jeziora był już zupełnie inny.

Wioski, które nie miały żadnej szansy

Erupcja zabiła szacunkowo 120 osób, w większości mieszkańców wiosek położonych blisko góry i jeziora. Te Wairoa, turystyczna wioska tranzytowa, w której zwiedzający zbierali się przed wyprawą kanoe do Tarasów, została pogrzebana pod błotem i popiołem razem z kilkoma sąsiednimi osadami. To, co odróżnia Te Wairoa od większości miejsc katastrof, to fakt, że wioskę odkopano, zamiast odbudować na jej gruzach — dziś można przejść się między pozostałościami zagrzebanych whare i młyna, co jest dość dziwnym doświadczeniem, jeśli pomyśleć, że dla ludzi, którzy tam mieszkali, była to zupełnie zwyczajna środowa noc.

Czytałem dość relacji z tamtej nocy, by wiedzieć, że nie brakowało ostrzeżeń, którym akurat nikt nie zaufał: widmowe wojenne kanoe rzekomo widziane na jeziorze kilka dni wcześniej, potraktowane poważniej z perspektywy czasu niż wtedy, gdy się pojawiło. Tak zawsze bywa, po fakcie. To, co naprawdę się wydarzyło, jest prostsze i gorsze — szczelina otworzyła się dokładnie pod zamieszkanym obszarem niemal bez ostrzeżenia, a ludzie mieszkający najbliżej nie mieli realnej szansy, by się stamtąd wydostać.

Tarasy — cud, którego nigdy nie zobaczę

Część tej historii, która zostaje ze mną najdłużej, to nie liczba ofiar, choć waży ciężko. To fakt, że erupcja zniszczyła też same Różowe i Białe Tarasy — rzecz, po którą wszyscy naprawdę tu przyjeżdżali. Czy zostały pogrzebane, rozerwane wybuchem, czy jedno i drugie naraz, jest przedmiotem sporu od ponad stulecia, a sonarowe badania dna jeziora w ostatnich latach dołożyły raczej kolejnych konkurujących teorii, niż cokolwiek rozstrzygnęły. Uderza mnie to, że to nie był przypadek cudu, który wychodzi z mody albo powoli erozji ulega — był, a potem go nie było, w niecałe cztery godziny. Nie ma żadnego współczesnego doświadczenia, do którego dałoby się to porównać. Po prostu nie da się tam pojechać i ich zobaczyć, i nikt żyjący ich nie widział.

Spacer po krajobrazie, który wciąż się goi

To, co Tarawera pozostawiła po sobie, jest, na swój sposób, powodem, dla którego tyle geotermalnej aktywności wokół Rotorua wygląda tak, jak wygląda dzisiaj. Ta erupcja jest bezpośrednio powiązana z tym, dlaczego cały ten obszar jest geotermalny w ogóle — należy do tego samego systemu strefy wulkanicznej Taupō, który tworzy Waimangu Volcanic Valley tuż na południe od góry, jedyny na Ziemi system geotermalny o znanej dacie narodzin, bo powstał właśnie w wyniku tej erupcji. Frying Pan Lake i Inferno Crater nie istniały przed tamtą nocą.

Dziś można przejść fragmenty góry, ale tylko z przewodnikiem i tylko dlatego, że należy ona do miejscowych iwi, które kontrolują dostęp — to nie jest szlak, na który wchodzi się bez zapowiedzi, jak trasy w Redwoods. W pogodny dzień trasy z przewodnikiem prowadzą przez pola popiołu i kratery, które w skali geologicznej są wciąż świeże. Przeleciałem też nad tym miejscem, co daje wersję historii, jakiej nie da spacer po ziemi: całą długość rozłamu, rząd kraterów i to, jak blisko jeziora oraz Blue and Green Lakes leżało zniszczenie. Jeśli wolisz zobaczyć to z powietrza, operator prowadzący lot widokowy nad Tarawerą i doliną Waimangu obejmuje ten sam obszar, który przeformował wybuch, w około dwadzieścia minut — dziwny rodzaj kompresji czasu, nad którym warto się zatrzymać.

Na dłuższy dzień łączący górę z szerszą strefą erupcji jest połączona wycieczka obejmująca Tarawerę i Waimangu razem, którą polecam, jeśli masz na to tylko jeden dzień. A jeśli wolisz łagodniejszy, bliższy miastu geotermalny obraz, który aktywność Tarawery ostatecznie zasila — bulgoczące błoto i parującą ziemię zamiast samej góry — popołudniowa wycieczka eko-termalna po Rotorua pokazuje właśnie tę stronę historii.

Nic z tego nie wygląda jak historia z muzeum, gdy stoi się na brzegu jeziora. Jezioro Rotorua leży spokojnie i zwyczajnie kawałek drogi na północ, i naprawdę dziwne jest świadomość, że ziemia pod obydwoma jeziorami należy do tego samego niespokojnego systemu. Jeśli chcesz zrozumieć, jak historia Maorysów w regionie łączy się z tym wydarzeniem, historia Te Arawa w Rotorua jest lepszym punktem wyjścia, niż cokolwiek, co dałoby się zmieścić w tym tekście, a jeśli przed wyjazdem zastanawiasz się nad ryzykiem geotermalnym w ogóle, jak bezpieczna naprawdę jest turystyka geotermalna warto przeczytać, zanim zaplanujesz zwiedzanie parków.

Najczęściej zadawane pytania o erupcję Tarawery

Co spowodowało erupcję Tarawery?

Góra Tarawera wybuchła, gdy magma przebiła się w górę wzdłuż rozłamu długości około 17 km pod górą i jeziorem, będącego częścią szerszej strefy wulkanicznej Taupō, która przebiega przez ten fragment Wyspy Północnej. Erupcja rozpoczęła się tuż po północy 10 czerwca 1886 roku i trwała około czterech godzin.

Ile osób zginęło w erupcji Tarawery?

Zginęło szacunkowo 120 osób, głównie w wioskach położonych blisko góry i jeziora, w tym w Te Wairoa. Pozostaje to jedną z najbardziej śmiercionośnych klęsk żywiołowych w historii Nowej Zelandii.

Co stało się z Różowymi i Białymi Tarasami?

Słynne krzemionkowe tarasy, wówczas jedna z największych atrakcji turystycznych kraju, zostały zniszczone w erupcji. Czy zostały pogrzebane, rozerwane wybuchem, czy jedno i drugie naraz, wciąż jest przedmiotem sporu wśród badaczy, a żaden potwierdzony fragment nigdy nie został ponownie udostępniony zwiedzającym.

Czy można dziś zwiedzić górę Tarawera?

Tak, ale tylko w ramach wycieczki z przewodnikiem lub lotu widokowego. Góra należy do miejscowych iwi, a dostęp do niej jest kontrolowany, a nie otwarty dla niezależnych wędrowców.

Czy góra Tarawera jest wciąż aktywna?

Geologicznie tak — leży w obrębie aktywnej strefy wulkanicznej i jest odpowiednio monitorowana, choć nie wybuchała od 1886 roku. Nie jest uważana za bezpośrednie zagrożenie dla standardowej wizyty.

Czym jest Te Wairoa, pogrzebana wioska?

Te Wairoa była wioską tranzytową, przez którą turyści przechodzili w drodze na Różowe i Białe Tarasy przed erupcją. Tamtej nocy została pogrzebana pod popiołem i błotem, później odkopana, a dziś można ją zwiedzać jako miejsce historyczne.

Czy erupcja podobna do tej z 1886 roku mogłaby się powtórzyć?

Nikt nie jest w stanie tego wykluczyć w skali geologicznej, ale nic obecnie nie wskazuje na narastanie porównywalnej aktywności. Systemy obrony cywilnej i monitoringu w Rotorua istnieją właśnie dlatego, że ta historia jest dobrze poznana, a nie mimo tego.

Wycieczki do wulkanów i kraterów na GetYourGuide

Zweryfikowane wycieczki GetYourGuide z linkami bezpośrednimi. Rezerwuj przez te linki, a my otrzymamy niewielką prowizję bez kosztów dla Ciebie.

Zdjęcia przedstawiają miejsce docelowe, a nie własne materiały operatora.